Posty

2463

No, dobra. Choruję już pięć dni, etap gorączki zakończony, coś mi się zaczęło odrywać w środku człowieka (że tak to ujmę obrazowo), myśli jakieś zborniejsze i tylko* słaba jestem okrutnie. Ale czuję, że czas na reminiscencje. Otóż byłam w podróży.

Och, wiem - wydaje się nieprawdopodobne. Wyszło jednak na to, że są na niebie i ziemi rzeczy, które wyciągają mój tyłek z miękkiej niecki kanapy. Tym razem był to pogrzeb, ale nie polecam nikomu umierać, żeby coś mi udowodnić. W razie czego próbujcie zachęcać inaczej. Są lepsze sposoby, słowo skauta. Tego się trzymajcie.

Zatem... byłam w podróży. Ponieważ każde dziecko wie, że (oględnie rzecz ujmując) nie przepadam, moje podróżowanie zwykle stanowi walkę o przetrwanie. Bywam w takich chwilach przebodźcowana, bo wszystko nowe, ale nie do końca nieznane. Mam więc tony refleksji, które spieszę przedstawić. Refleksje te obejmują wyłącznie samą czynność przemieszczania się. Ad rem!

Kierowcy ciężarówek

1. Nie mam pojęcia, kto Wam nagadał, że zostal…

2462

Dobrzy Ludzie!

Oto poświęciliście swój cenny czas, by 269 razy czegoś mi życzyć. Piękne to były życzenia, przeczytałam wszystkie i ogrzałam się przy nich. Dziękuję moim najbliższym, przyjaciołom, znajomym, a także zupełnie obcym osobom, które - przeczytawszy zamieszczony przeze mnie post - postanowiły życzyć mi czegoś dobrego i dołożyć w ten sposób złotówkę na szczytny cel.

Niektórzy (nie wypominając) posunęli się do tego, by złożyć mi życzenia wszystkimi możliwymi kanałami naraz, dzięki czemu prawdziwie doceniłam, że napiekłam chleba, a ze wspólnego z rodzicami obiadu da się wyżywić jeszcze przez kilka dni. Są i tacy, co prowadzili śledztwa, celem zdobycia mego zastrzeżonego numeru telefonu. Teraz zastanawiam się, czy wypuścić jeszcze psy na siku, bo może pod drzwiami stoi ktoś dociekliwy!!!

Oto kolejny rok, kolejny siwy włos i kolejna zmarszczka. Rozczaruję Was - być może - to dla mnie powody do radości. Dzięki nim przypominam sobie, że za mną mnóstwo pięknych, niepowtarzalnych chwi…

2461

Właśnie skończyłam 45 lat, o czym z wybiciem północy przypomniała mi niezawodna (zawsze) Martusia. Na początku nie wpadłam, o co właściwie chodzi, gdy wtem gdzieś z tyłu głowy przeleciał mi dzisiejszy wyskakujący na ekranie napis o treści: Joanna Skotnicka ma jutro urodziny. Z czego wnioskuję, że Internet jednak jest idiotą. Albo ja schizofreniczką.

Od razu poczułam niewymowną ulgę. Oto, Drodzy Państwo, dożyłam! No, radość wielka. Nie kumam zupełnie, co ludzi tak smuci w zmieniających się cyferkach, bo mnie zawsze cieszy. Dożyłam, a mogłam nie dożyć. Tak się zatem ucieszyłam, że postanowiłam obsztalować jakiś konkursik. I tak.

Zliczę niniejszym wszystkie otrzymane życzenia. Osobiste, głosowe, esemesowe, fejsbukowe, blogowe oraz na piśmie, jeśli ktoś popełni. Każde za złotówkę. Ile będzie życzeń, tyle złotóweczek w moim prezencie urodzinowym przekażę na tak zwane cele dobroczynne. Mało tego! Dołożę jeszcze 45 od siebie. Jak żyć, to pełną gębą.

Czyli od Was zależy, ile się należy. Do ro…

2460

Obraz
Ale, ale!

Nadejszła kolejna wiosna i uzmysłowiłam sobie, że mamy tu jeden tag zakopany od bardzo dawna. Buty! Kupiłam sobie nowe buty! Są tak cudowne, że chyba będę z nimi spała. Widziałam je na Allegro w zeszłym roku i zapragnęłam pójść w nich do ślubu, ale przecież nie będę kupowała za 300 zł butów, skoro suknię ślubną kupiłam za 75. Temat umarł.

Aż tu nagle przychodzę, wchodzę, patrzę i co widzę? Są! Za 150. To już się nie zastanawiałam. Może i do ślubu w nich nie poszłam, ale człowiek powinien mieć piękne życie, nawet jeśli mąż zawalił sprawy podatkowe i w najbliższym czasie będziemy jeść korę. Drzewną. Ale za to w jakich butach!!!

No to proszę. Poznajcie się. Państwo - buty. Buty - Państwo.
Jestem ZAKOCHANA.






2459

Dziś jest smutny dzień, kiedy kobiety (i niektórzy mężczyźni też) znów musiały wyjść na ulicę. Dlatego czuję, że pomimo wielokrotnego przedstawiania moich poglądów na tę sprawę, właśnie teraz mam obowiązek się wypowiedzieć. Jest prawdą, że pisałam o stosunku do wolnego wyboru i o prawach człowieka już wielokrotnie. Myślę, że powiedziałam chyba wszystko, co można powiedzieć. W związku z tym podkreślę tylko jedno.

Zwolennicy prawa wyboru mówią: "Postępuj zgodnie ze swoim sumieniem".
Przeciwnicy prawa wyboru mówią: "Postępuj zgodnie z moim sumieniem".

Jeśli jest jeszcze ktoś, kto naiwnie myśli, że go to nie dotyczy, to ja współczuję. Bo za chwilę będziecie wszyscy robili, co wymyśli dla Was episkopat. Wyobraźcie sobie najbardziej abstrakcyjną sytuację - np. że musicie chodzić tylko tyłem. Albo na rękach. Bo tak Wam episkopat każe. Jeśli dziś jesteście za odebraniem kobietom elementarnych praw człowieka, jutro będziecie chodzić wyłącznie tyłem lub na rękach. Tylko wted…

2458

Ale chwileczkę! Chyba musimy ze sobą poważnie porozmawiać.

Bo ja tu tak leżę na kanapie, w podusiach apetycznie się umościłam, lampę typu bowl przesunęłam nad głowę, na nosie świeżo pozyskane okulary do czytania - gdyż dorosłam, co rozpoznałam po ważkim fakcie nagłego skrócenia się rąk oraz po tym, że mąż pyta, czy też chcę się napić ziółek - na stopie pies, na podołku kot. I czytam.

Czytam sobie, czytam nowość wydawniczą, aż nagle wnet! Oto dotarłam do fragmentu o piciu naleweczki. Dygresja: kiedy nadchodzi moment, że zaczyna się mówić "naleweczka" i co gorsza pić, w miejsce dojenia wódy oraz dzikich hopsasów? Zakładając jakiekolwiek hopsasy w moim wykonaniu, ma się rozumieć. No więc - kiedy?! Bo to mi umknęło. Ale ad rem. Dotarłam nagle wnet do fragmentu o piciu naleweczki i gdzieś wewnątrz załaskotał mnie niepokój.

Z początku nie wiedziałam, o co chodzi. Na wszelki wypadek podrapałam się po udzie, ale nie przeszło. Przerwałam więc czytanie i rozejrzałam się wokół. Koty są…

2457

Ponieważ okres rozliczeniowy w rozkwicie, chciałabym Wam przypomnieć o fajności niewrzucania do jednego wora 1% swojego podatku, bo można przeznaczyć go na coś sensownego w miejsce dokarmiania głodujących ministrów. Gdybyście akurat nie mieli pomysłu na rozporządzenie tą częścią Waszego majątku, przedstawiam kilka propozycji.

Mikołajek. Od lat, niezmiennie podopieczny naszych serce związanych Macierzyństwem bez lukru. Dla tych, którzy są tu nowi i nie znają tej części mojej bujnej osobowości – Mikołaj choruje na rdzeniowy zanik mięśni typu I (SMA I), jest dzieckiem zjednoczonym z respiratorem. Piszemy dla niego książki i organizujemy różne eventy, a pozyskane w ten sposób środki przeznaczamy choćby na to, żeby nasz podopieczny mógł w miarę normalnie żyć, co w jego przypadku obejmuje np. wychodzenie z domu (niedawno zrzucaliśmy się na worek ambu). Mikołajkowi można pomóc wypełniając formularz w następujący sposób: KRS 0000037904 (cel szczegółowy: 13401, Kamiński Mikołaj).
Precel. Równie…